Wyszliśmy z "domu" i stanęliśmy przed nim.
-Co ty tu kurwa robisz i
dlaczego liżesz się z moim przyjacielem?!-Krzyknął i mocniej złapał mnie
za ramię. Jego uścisk był tak mocny że z moich oczu zaczęły lać się
łzy
-No odpowiedz do cholery jasnej
-Ja...on...-Nie wiedziałam co
powiedzieć, ale w sumie sprawa była prosta, ten cały Louis mnie porwał a
później upił i chciał wykorzystać.-A ty od kiedy się mną przejmujesz,
co?!-Skąd ta nagła odwaga u mnie? Po moich słowach dostałam mocnego
plaskacza w policzek, jeszcze bardziej zaczęłam płakać.
Harry wepchał
mnie do samochodu i pojechaliśmy w nie znane mi miejsce.
*Harry*
Nienawidzę tej szmaty i nie zamierzam jej inaczej traktować, zepsuła mi
całe dzieciństwo więc niech teraz pocierpi. A to że jeszcze się
obsciskiwała z Louisem przebrało miarę. Jedziemy samochodem już 20 minut
a ona nadal płacze, Jezu nic przecież jej się nie stało. Jeszcze.
-Przestań ryczeć, nie jesteś małym dzieckiem.-Na moje słowa jeszcze
bardziej się rozpłakała, chociaż widziałem że próbowała się
powstrzymać.
*Rocky*
Dlaczego los akurat mnie postanowił ukarać takim
życiem? Zawsze byłam grzeczna, pomagałam innym. Pomagałam...mamie. Na
myśl o niej jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Wszystko było dobrze
jeszcze tylko jak ona żyła. Harry nigdy mnie nie lubił. Ba! Nawet
nienawidził, jak byliśmy mali, czyli jak miałam 8 lat ciągnął mnie za
włosy a później wmawiał mamie że to ja jestem ta zła. Niby nic, pewnie
pomyślicie że to były tylko jakieś szczeniackie sprzeczki, ale one
przerodziły się w czystą nienawiść. Tak, ja też go nienawidzę.
Oczywiście jestem wdzięczna mamie-Anne że mnie adoptowała, ale Harry to
najgorsze co mnie w życiu spotkało. Zaparkowaliśmy przed jakąś obskurną
kamienicą. Jeszcze gorszą niż ta gdzie mieszkamy. -G..gdzie
idziemy?-zapytałam gdy wysiedliśmy z samochodu.
-Po prostu chodź-
Ruszył przed siebie nie czekając na mnie i nie patrzył w moją stronę
więc równie dobrze mogłabym uciec. Jednak po głębszych przemyśleniach
zrezygnowałam z ucieczki i zaczęłam iść za Harrym. Weszliśmy do
mieszkania, chociaż zastanawiałam się czy to przypadkiem nie śmietnik,
wyglądało to podobnie do mieszkania Louisa. Harry kazał usiąść mi na
kanapie, tak zrobiłam. Po chwili do salonu wszedł Niall.
-Witaj
skarbie-przywitał się. Rzuciłam mu tylko oschle "cześć" i chłopak usiadł
obok mnie. Objął moje ramię swoją ręką i nachylił swoją twarz do mojego
ucha a ja nadal sparaliżowana patrzyłam przed siebie-miałaś mi coś
wynagrodzić-szepnął. Po ciele przeszły mnie ciarki.
-O..o czym mówisz?
-Gdyby
nie ja...-położył rękę na moim udzie i jechał coraz wyżej. Jego ręka
była już prawie przy samej górze, ale gwałtownie się od niego odsunęłam.
Horan patrzył na mnie zdziwiony. Po chwili do salonu wszedł Harry.
-Po co mnie tu przywiozłeś?-zapytałam
-Miałem cię zostawić samą, żebyś się tam ruchała z Tomlinsonem?
-A co cie to interesuje co ja robię? Od kiedy ty w ogóle się mną interesujesz?
-To
jest mój przyjaciel a ty jesteś moją siostrą, chcesz później dzieciaka
bawić?-walnęłam go z otwartej ręki w policzek, właściwie to nie wiem
czemu to zrobiłam, byłam wkurwiona za to że tak się do mnie odnosi.
-Ty
kurwo!-krzyknął i mocno pociągnął mnie za włosy tak że upadłam. Usiadł
na mnie okrakiem. Chyba nie chce zrobić tego co chciał wcześniej?
Wycelował mocny cios w mój brzuch. Zaczęłam płakać. Czy on jest jakimś
bokserem? Jego ciosy są strasznie mocne. Harry miał wycelować kolejny
cios, lecz Niall zepchnął go z mojego ciała.
-Kurwa, opanuj się człowieku! Chcesz zabić własną siostrę?
-Tak! Ta szmata zasłużyła na to!-I znowu chciał się na mnie rzucić lecz Niall go powstrzymał.-A ty co kurwa zakochałeś się?!
-Nie,
ale może być dobra-powiedział. Yyyy...? Dobra nie wnikam. Jak
najszybciej wstałam i wybiegłam z budynku biegnąc nie wiadomo gdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz