niedziela, 4 października 2015

Rozdział 3

Biegłam nie zwracając uwagi na to co dookoła mnie się znajduje. Nagle poczułam że w kogoś wpadłam, to facet był wyższy więc podniosłam głowę aby na niego spojrzeć. Miał zielone oczy, trochę jak mój brat, ale on nie miał loczków.
-Cześć, jestem Austin-powiedział  i uroczo się uśmiechnął. Miał taki miły, szczery i ładny uśmiech.
-Ja..ja jestem Rocky-odwzajemniłam uśniech. Kompletnie zapomniałam o tym co stało się około 5 min.
-Może...przejdziemy się po parku?-zapytał nie śmiale. Jak słodko.
-Chętnie- powiedziałam i ruszyliśmy.
Gadaliśmy  i śmialiśmy się. Czuje że mam nowego przyjaciela. A pro po przyjaciół. Liam, ostatnio jest inny.
Poznał w szkole jakiegoś Drake'a i on wciągną go w imprezy, papierosy i...dziewczyny.
Ostatnio widziałam jak całował się pod szkołą z jakąś blondyną. Dobra, nie myślę już o nim.
-Jak cię spotkałem, byłaś strasznie roztrzęsiona. Mogę wiedzieć co się stało?
-No...nie wiem-nie potrafię do końca komuś zaufać. Co jak wykorzysta to przeciwko mnie?
-Możesz mi zaufać-On czyta mi w myślach?
-Wiesz...to jest długi temat, nie będę cię zadręczać swoimi problemami.
-Mam czas, zostałem wczoraj wywalony ze szkoły i to prywatnej. Jeszcze nie powiedziałem rodzicom, ale to nie będzie miła rozmowa.
-Co przeskrobałeś?
-Sekret za sekret?-Chyba mogę mu zaufać, skoro on chce się zwierzyć przedemną.
-Ok
-To chodź do mnie-powiedział i ruszyliśmy. Zauważyłam że robi się już ciemno a ja nawet nie wiem gdzie jestem.
-Już jesteśmy-Otworzył drzwi do swojego domu. Tam było wspaniale. Salon był w czerwono szarych kolorach. W nim stał ogromny telewizor a przed nim czerwona kanapa i dwa szare fotele. Tak szczerze to mu zazdroszczę.
-Są twoi rodzice?
-Nie, mieszkam sam, oni mieszkają zaraz obok dlatego często mnie kontrolują.-Przytaknęłam i usiedliśmy na kanapie.
-Ty pierwszy-powiedziałam
-Ok, więc tak. Może cie to trochę zrazić, ale wplątałem się w złe towarzystwo. Teraz szczerze tego żałuje, ale już za późno. Pewnego dnia jeden z moich nowych "przyjaciół", przyszedł pod szkołę i zaczął robić mi awanturę że nie zapłaciłem za amfetaminę. Tyle że ja nawet jej nie kupiłem i co ważniejsze nie brałem. Pobiliśmy się w tedy, zrobił mi wielkiego siniaka na brzuchu-odkrył swoją koszulkę. Widniał nam wielki odcisk buta-i wtedy wszedł nauczyciel a Harry mu wszystko powiedział-dokończył. Zaraz co?! Harry?!
-Ja...jak miał na nazwisko t..ten Harry?
-Harry Skurwiel Styles-jak usłyszałam to nazwisko szybko wstałam i podbiegłam do wyjścia. Pewnie, teraz zmieni stosunek do mnie.
-Rocky! Czekaj.-Chciałam otworzyć drzwi i jak najszybciej z tam tond wyciec, ale były zamknięte.-O co chodzi?
-Bo...bo ja jestem Rocky...Rocky Styles- chłopakowi mina zrzedła
-Jak to? Kim jesteś? Przysłał ci tu?
-Nie, ja nie chcę mieć z bratem nic wspólnego. Nienawidzę go.
-Bratem? W ogóle nie jesteście podobni. On ma zielone oczy i loki. A ty masz proste włosy i brązowe oczy a do tego ciemniejszą karnacje-powiedział zdezorientowany.
-Zostałam adoptowana przez jego, no i teraz moją mamę.
-Pamiętasz co miałaś mi powiedzieć?-
-Tak, chodź- z powrotem usiedliśmy i zaczęłam mu opowiadać.
-Zabiję kurwa tego skurwiela, jego i ten jego gang
-Jaki gang?
-Ty nic nie wiesz?-pokręciłam głową-Twój "kochany" braciszek ma gang.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz