Jego twarz stała się czerwona, a na
czole pulsowały mu żyłki ze złości. Szybkim krokiem podszedł do
mnie i chwycił za moje włosy, ciągnąc je w górę. Bez żadnych
skrupułów wymierzył mi siarczystego policzka.
-Ty dziwko! Nigdy nie dotykaj moich
przyjaciół, bo ci kurwa ręce powyrywam!!- krzyczał na mnie, a ja
mogłam zobaczyć czystą wściekłość w jego oczach. Zacisnął
pięść, ale gdy chciał mnie uderzyć ręka Zayna zatrzymała go.
Trzymał go mocno za ramie z obojętnym wyrazem twarzy. Harry patrzył
na niego z zdezorientowaniem. Ja też tego nie rozumiałam. Czemu to
zrobił?
-Co do cholery?!-mój brat starał się
uwolnić z uścisku Mulata.
-Zostaw ją. Nic ci nie zrobiła.
Nikomu nic nie zrobiła.
-Mylisz się. Ta kurwa zabrała mi
dzieciństwo! Nigdy jej tego nie wybaczę!!! Pożałujesz tego.-
ostatnie zdanie było zwrócone do mnie. Co ja do kurwy nędzy
zrobiłam?! Może mi to ktoś wytłumaczyć...?
*Harry*
Niewierze.
Po prostu niewierze. Zayn najpierw chciał się z nią lizać, a
potem ją bronił. To do cholery mój przyjaciel! A on twierdzi, że
ona nic nie zrobiła. Zabrała mi ojca, przez nią mama umarła.
Zabrała mi dzieciństwo. Ale ja się zemszczę. Jeszcze będzie
żałować, że wkroczyła do mojego życia.
Puściłem
jej kłaki i wyszedłem z pokoju. W „salonie” siedział Niall z
Louisem. Czyścili sprzęt do akcji. Było do niej jeszcze z 4
godziny, ale my zawsze musimy być idealnie przygotowani. Wyminąłem
ich i ruszyłem do mojego biura. Wszędzie było pełno papierów,
które aż wołały, żeby je wypełnić. Nie miałem ochoty się
nimi zajmować. Rozsiadłem się w miękkim fotelu i przymknąłem
powieki. Musiałem odpocząć przed tym co mnie czeka.
Niestety
ktoś mi kurwa przerwał moją drzemkę. Usłyszałem ciche i
niepewne stukanie o drewnianą powłokę. Zmarszczyłem brwi.
-Czego?-
warknąłem. Drzwi otworzyły się, a zza nich wyjrzała brunetka. Od
razy wszystkie moje mięśnie się spięły. Oczy uważnie śledziły
każdy jej ruch, gdy niepewnie weszła do środka zamykając drzwi.
Muszę przyznać, że byłem trochę zaskoczony, bo Rocky była
ostatnią osobą jaką spodziewałem się zobaczyć. Tylko zostało
jeszcze jedno pytanie- po co przyszła?
-Możemy
porozmawiać?- prychnąłem na jej słowa.
-Ciekawe
o czym? Nie mam nic do powiedzenia takiej osobie jak ty.
-Możesz
choć raz darować sobie to wszystko?! Chce z tobą tylko
porozmawiać, a ty zachowujesz się jak ostatni dupek.- zmrużyłem
oczy, ale się nie odezwałem. Ciekawe co mam mi do powiedzenia... -
Dlaczego? Dlaczego mnie nienawidzisz? Dlaczego mówisz, że
zniszczyłam, ci dzieciństwo? Dlaczego mnie tak traktujesz?
Dlaczego...?- po jej policzkach spływały łzy.
Oh,
serio? Myślała, że się na to nabiorę? Urocze...
-Nie
udawaj głupiej. Wiesz wszystko. Wjebałaś się w naszą rodzinę i
wszystko zjebałaś. Moi rodzice się rozstali. Dlaczego? Przez
ciebie. Matka umarła. Dlaczego? Również przez ciebie. Jesteś
oziębłą suką. Myślisz tylko o sobie. Zniszczyłaś mi rodzinę,
zniszczyłaś dzieciństwo. Ale to koniec. Nic więcej nie
rozpierdolisz. Teraz będziesz płacić za wszystko, a ja nie będę
litościwy, dlatego, że jestem twoim bratem. Zapomnij.- na początku
patrzyła na mnie oniemiała, ale potem zaczęła beczeć jak małe
dziecko. Już chciałem ją wyrzucić za drzwi, gdy usłyszałem coś
co zbiło mnie z nóg.
-Przepraszam...
Ja... Ja nie...- szloch łączył się z szeptem, ale wtedy
usłyszeliśmy głośny huk.
No to
zabijakę czas zacząć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz