niedziela, 4 października 2015

Rozdział 7

Jego twarz stała się czerwona, a na czole pulsowały mu żyłki ze złości. Szybkim krokiem podszedł do mnie i chwycił za moje włosy, ciągnąc je w górę. Bez żadnych skrupułów wymierzył mi siarczystego policzka.
-Ty dziwko! Nigdy nie dotykaj moich przyjaciół, bo ci kurwa ręce powyrywam!!- krzyczał na mnie, a ja mogłam zobaczyć czystą wściekłość w jego oczach. Zacisnął pięść, ale gdy chciał mnie uderzyć ręka Zayna zatrzymała go. Trzymał go mocno za ramie z obojętnym wyrazem twarzy. Harry patrzył na niego z zdezorientowaniem. Ja też tego nie rozumiałam. Czemu to zrobił?
-Co do cholery?!-mój brat starał się uwolnić z uścisku Mulata.
-Zostaw ją. Nic ci nie zrobiła. Nikomu nic nie zrobiła.
-Mylisz się. Ta kurwa zabrała mi dzieciństwo! Nigdy jej tego nie wybaczę!!! Pożałujesz tego.- ostatnie zdanie było zwrócone do mnie. Co ja do kurwy nędzy zrobiłam?! Może mi to ktoś wytłumaczyć...?

*Harry*

Niewierze. Po prostu niewierze. Zayn najpierw chciał się z nią lizać, a potem ją bronił. To do cholery mój przyjaciel! A on twierdzi, że ona nic nie zrobiła. Zabrała mi ojca, przez nią mama umarła. Zabrała mi dzieciństwo. Ale ja się zemszczę. Jeszcze będzie żałować, że wkroczyła do mojego życia.
Puściłem jej kłaki i wyszedłem z pokoju. W „salonie” siedział Niall z Louisem. Czyścili sprzęt do akcji. Było do niej jeszcze z 4 godziny, ale my zawsze musimy być idealnie przygotowani. Wyminąłem ich i ruszyłem do mojego biura. Wszędzie było pełno papierów, które aż wołały, żeby je wypełnić. Nie miałem ochoty się nimi zajmować. Rozsiadłem się w miękkim fotelu i przymknąłem powieki. Musiałem odpocząć przed tym co mnie czeka.
Niestety ktoś mi kurwa przerwał moją drzemkę. Usłyszałem ciche i niepewne stukanie o drewnianą powłokę. Zmarszczyłem brwi.
-Czego?- warknąłem. Drzwi otworzyły się, a zza nich wyjrzała brunetka. Od razy wszystkie moje mięśnie się spięły. Oczy uważnie śledziły każdy jej ruch, gdy niepewnie weszła do środka zamykając drzwi. Muszę przyznać, że byłem trochę zaskoczony, bo Rocky była ostatnią osobą jaką spodziewałem się zobaczyć. Tylko zostało jeszcze jedno pytanie- po co przyszła?
-Możemy porozmawiać?- prychnąłem na jej słowa.
-Ciekawe o czym? Nie mam nic do powiedzenia takiej osobie jak ty.
-Możesz choć raz darować sobie to wszystko?! Chce z tobą tylko porozmawiać, a ty zachowujesz się jak ostatni dupek.- zmrużyłem oczy, ale się nie odezwałem. Ciekawe co mam mi do powiedzenia... - Dlaczego? Dlaczego mnie nienawidzisz? Dlaczego mówisz, że zniszczyłam, ci dzieciństwo? Dlaczego mnie tak traktujesz? Dlaczego...?- po jej policzkach spływały łzy.
Oh, serio? Myślała, że się na to nabiorę? Urocze...
-Nie udawaj głupiej. Wiesz wszystko. Wjebałaś się w naszą rodzinę i wszystko zjebałaś. Moi rodzice się rozstali. Dlaczego? Przez ciebie. Matka umarła. Dlaczego? Również przez ciebie. Jesteś oziębłą suką. Myślisz tylko o sobie. Zniszczyłaś mi rodzinę, zniszczyłaś dzieciństwo. Ale to koniec. Nic więcej nie rozpierdolisz. Teraz będziesz płacić za wszystko, a ja nie będę litościwy, dlatego, że jestem twoim bratem. Zapomnij.- na początku patrzyła na mnie oniemiała, ale potem zaczęła beczeć jak małe dziecko. Już chciałem ją wyrzucić za drzwi, gdy usłyszałem coś co zbiło mnie z nóg.
-Przepraszam... Ja... Ja nie...- szloch łączył się z szeptem, ale wtedy usłyszeliśmy głośny huk.
No to zabijakę czas zacząć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz